fantasticabialystok blog

Twój nowy blog

jpii_odejscie.jpg
Już prawie dwa tygodnie temu odszedł od nas Papież Jan Paweł II… Był on wielkim człowiekiem i wiele zdziałał za życia, szedł drogą miłości i pojednania, dla każdego miał dobre słowo… Jednak nawet teraz kiedy nie ma Go już pośród żyjących – On nadal działa poprzez swoją naukę i pamięć o Nim…
Wystarczy chociaż przypomnieć co działo się przez ostatni tydzień – ludzie stali się lepsi, odsunęli na bok problemy współczesnego świata i znaleźli czas dla siebie nawzajem, były masowe Msze Św, marsze, z telewizji poznikały reklamy (nawet ze stacji prywatnych, co stanowi główne źródło ich utrzymania), w oknach pojawiły się świece i portrety zmarłego Ojca Świętego, podobnie jak na szybach autobusów miejskich, kierowcy poprzyczepiali do anten samochodów czarne wstążki, pogodzili się kibice wrogich dotychczas drużyn, skłóceni ludzie podali sobie ręce…
To wszystko wygląda na cud i jest nim w istocie, tylko jak długo będzie on trwał? Czy zapomnimy i wrócimy do zwykłego, szarego życia, wyścigu szczurów i pogoni za pieniądzem? Mam nadzieję że słowa Papieża przetrwają w nas i w naszych czynach, co pozwoli zmienić świat na lepsze i naprawdę odmienić oblicze Ziemi. Również tej Ziemi…

Śnieg prawie zniknął, zrobiło się bardziej słonecznie… Wszystko wskazuje na to że już niedługo będziemy mieli wiosnę. Ciekawe co też ona nam przyniesie w tym roku?
W Wielki Czwartek było u nas bardzo wiosennie, tak że pozrzucaliśmy kurtki a znalazło się też kilku kozaków którzy chodzili z krótkim rękawkiem:-) A byliśmy tego dnia w Narwiańskim Parku Narodowym, w 9 osób: z naszego roku Ja, Sebastian, Łukasz i Marzena, no i 5 osób z drugiego i pierwszego roku. Pojechaliśmy PKS-em w ramach akcji organizowanej przez Koło Naukowe Biologów, która miała na celu ogrodzenie najbardziej ruchliwych odcinków szos przechodzących przez Park, tak żeby żaby które już wkrótce się pojawią nie właziły pod koła rozpędzonych tirów i innych rajdowców (a tiry jeżdżą tak, że jak jeden z nich minął naszego PKS’a to autobusem aż zakołysało). Było nawet fajnie, zrobiliśmy co mieliśmy zaplanowane a w międzyczasie urządziliśmy sobie piknik i wybraliśmy się nad Narew, która trochę zalała okoliczne tereny i nie można było niestety wejść na taką fajną drewnianą kładkę, bo widać było tylko poręcze:-) Wracając znaleźliśmy martwą sowę i zapytaliśmy przez telefon czy taki okaz nie przydałby się w szkole, i doktorek powiedział żeby ją przywieźć! No więc zapakowana w torebkę foliową (z ok. kilogramem śniegu) pojechała do Białegostoku, dobrze że nie trzeba było za nią płacić biletu :-) Ale najlepszą minę mieli ludzie w autobusie, zwłaszcza gdy jeden z naszych powiedział, że „polowanie się udało”:-)
A Święta spędziłem na wiosce i było super… Wróciły wspomnienia z wakacji… Chociaż z naszej siódemki była tym razem tylko piątka. Ale warto było wyjechać bo każdy dzień tam – jest jak miesiąc gdzieś indziej, po prostu człowiek czuje że żyje… No i tam naprawdę można zauważyć że zbliża się już wiosna, choćby po lekko pozalewanych łąkach, na których były już dwa bociany…
Pozdrowienia dla Wszystkich!!!

I tym sposobem zaczęliśmy w szkole nowy semestr. Przez najbliższych kilka miesięcy będziemy oglądać pod mikroskopem bakterie, bawić się z chomikami i ryjówkami oraz –czego nie da się uniknąć – zakuwać do różnego rodzaju kolokwiów. Fajnie tylko że późną wiosną mamy mieć znowu zajęcia w terenie, przynajmniej będzie ciekawiej… Miałem właściwie okazję wyjechać na kilka dni do Augustowa, gdzie się wybrała pewna grupa ludzi ze szkoły na jakiś „Obóz Wilczy” (mieli tropić wilki i słuchać nocą ich wycia), ale przez te durne egzaminy na prawko nie mogłem się tam wybrać. I to żebym przynajmniej zdał…. A gdzie tam! Zawsze jak człowiek się bardzo stara to wychodzi nie bardzo…. Ale przynajmniej egzaminy w szkole mam za sobą, żeby tylko jeszcze te letnie dobrze poszły bo co jak co, ale wakacji to nie chcę marnować na naukę. Po semestrze nieobecności reaktywowaliśmy naszą grupę. Bo na naszym roku są 4 takie paczki 5-6 osobowe które trzymają się zawsze razem i mają w tym składzie ćwiczenia. My byliśmy razem przez prawie dwa lata, ale w poprzednim semestrze na skutek zmian w planie zajęć i tej odwiecznej wojny z innymi grupami o wpisanie się na lepsze godziny się rozdzieliliśmy – (pamiętam te patrole do 23 w nocy, w dzień kiedy wywieszono plan – żeby nikt nam nic nie pozmieniał). Największą konkurencję w tym względzie stanowiła grupa Mariusza (On, Ewa, Kaśka, Aneta i Anka). Ale my też mieliśmy dużo na swoim koncie – np. to my załatwiliśmy sobie pytania na egzamin, skserowaliśmy za darmo pół książki w szkole, opracowaliśmy super-skuteczną metodę ściągania itd.) A teraz kiedy tylko znów się połączyliśmy – od razu drugiego dnia załatwiliśmy sobie gotowe referaty na ewolucjonizm, pytania na egz. I książki które normalnie trudno zdobyć jak się nie potrafi kombinować (np. tak zagadać bibliotekarkę żeby wypożyczyć książkę z czytelni) – hehe… tak to tylko my z Justyną umiemy! Podobnie jak te xero za darmo! Z nią to też poszedłem na ustny egzamin z mikrobiologii i zdaliśmy na dobre oceny. Dowiedzieliśmy się że na początku są łatwe pytania i tak było! Ale żeby zająć pierwsze miejsce w kolejce musieliśmy być w szkole przed szóstą rano! No i w ogóle fajnie się nam razem współpracuje, zawsze jest śmiesznie i w ogóle the best grupa (w składzie następującym: Ja, Justyna, Ania J., Ania Ż., Edyta i Robert.). Wcześniej była też z nami Aneta B. ale tak ostro się pokłóciły z Justyną że już nie chcą być razem… Ale ja lubię pogadać i z jedna i z drugą. A z kolei żebyśmy znów mogli stworzyć grupę, trzeba było dużo zachodu: a to z kimś się zamienić i oczywiście znaleźć takiego chętnego i to tak żeby przedmioty nie nachodziły na siebie, a to poprosić prowadzących ćwiczenia o przeniesienie itd… Historyczną chwilą było dogadanie się z grupą Mariusza i zamiana naszych grup godzinami – gadałem z nim przez telefon i doszliśmy do wniosku że tak będzie najlepiej, a dziewczyny zaraz poszły wszystko załatwić u odpowiednich osób. Tak że na zajęciach jesteśmy razem, potem wracamy tym samym autobusem z Justyną i Anią J., a z poza grupy utrzymuję też kontakty z innymi osobami, ale najlepiej jest zawsze wśród swoich! Wtedy nawet nudne wykłady nie są takie nudne…. Jeszcze tylko musimy załatwić żeby być razem na jeszcze jednym przedmiocie jakim są mechanizmy ewolucji – mam nadzieję że uda się nam to zrobić…
A na podwórku wciąż zima i nie zanosi się na żadną zmianę…
Pozdrowienia dla Wszystkich!!!

Cześć! Po całej serii notek z wakacji – choć z pewnością były one ciekawsze nizto co siedzieje obecnie – powrót do szarej rzeczywistości, no może białej bo wciaż jeszcze mamy zimę ;-) Przez te pół roku nie zaszły u mnie żadne zaskakujące zmiany, w szkole jakoś idzie i się cieszę z tego powodu. Gorzej z robieniem prawka, bo znowu na egzaminie mi się nie powiodło – normalnie wszystko jest ok ale na egzaminie zawsze kurde robięjakiś błąd… Wkurzające! Podczas sesji w szkole zrobiłem sobie pięć dni wolnego bo wcześniej już zaplanowaliśmy że na feriach spotkamy się z paczką z wakacji. I było naprawdę fajnie, do egzaminu już nie zdążyłem się nauczyć ale jakoś zdałem ;-) To pierwszy taki przypadek w historii, ale super że się udało. Za kilka dni zaczynamy nowy semestr, będą nowe przedmioty o takich egzotycznych nazwach jak „fitosocjologia”, „immunologia” czy „wstęp do ewolucjonizmu”. No zobaczymy z czym to się je;-) A co do „innych spraw” to wiosna jest znacznie przyjemniejszą na nie porą… Jak to wygląda obecnie napiszę następnym razem. Pozdro dla wszystkich!

godlo.jpg
Wirtualne Panstwo :-) – kliknij tutaj!!!

Wakacje!!!

6 komentarzy

Wreszcie skończyły się egzaminy – jakoś to przeżyłem :-) I wiecie co? Po raz pierwszy mam wszystko do przodu!! Czyli nie będę musiał uczyć się do poprawek podczas wakacji czy ferii jak to było ostatnio :-) Suuper!!! Reszta spraw bez zmian – nastąpiła reaktywacja kursu na prawko bo wcześniej zrobiłem przerwę z powodu sesji, teraz znów wziąłem się za kierownicę i za jakiś tydzień mam zamiar zanieść papiery do ośrodka egzaminacyjnego, tylko słyszałem że na egzamin trzeba czekać ze dwa tygodnie bo strasznie duzo przyszłych rajdowców czeka. No cóż – jak chce się zostać królem szos to trzeba poczekać :-) Ok, dość tych żartów. Pogoda ostatnio niezbyt wakacyjna, ale mam nadzieję że się poprawi i będzie można korzystać z lata. Jaka jest teraz pisze na końcu tej notki :-) A jak Wam się podoba nowy wystrój? W tamtym szablonie coś siadło i trzeba było zmienić. Chociaż swoją drogą ten też mi się podoba…
Jak ktoś ma jakieś ciekawe pomysły na wakacje to może sie ze mną podzielić :-)
Pozdrawiam wszystkich i życzę udanych wakacji!!! (choć nie obiecuję że czegoś tu jeszcze nie napiszę zanim wyjadę) ;-)
12295.gif

Hehe… to co zaczyna dziać się w naszym kraju robi się coraz ciekawsze :-) Niektórzy zresztą wiedzieli że tak będzie, ale większośc ich nie słuchała i opto jesteśmy obecnie w unii która wykupuje nam wszystkie produkty (np. truskawki, mięso) bo dla nich to się opłaca ponieważ zarabiają więcej, w sklepach z powodu braku towaru rosną ceny (zobacz ile kosztuje taki powiedzmy kurczak) ale zarobki polaków – nie. jak powiedział mój sąsiad – Unia oduczy nas jedzenia :-) No, taki emeryt to już sobie na pewno nie kupi czegoś lepszego tylko będzie jadł bułeczki z serem… Zresztą ser też podrożał…
A potem zaczną sprowadzać żarcie z niemiec po tamtejszych cenach. hehehehe…. Czy to nie jest śmieszne?
(bo co innego nam pozostaje…)

4 komentarzy

Cześć!!!
Aktualnie jestem w środku sesji, napiszę coś po egzaminach :-)
Pozdrawiam wszystkich!!!

Jeśli to prawda, to czemu wciąż o niej piszę? Po co te wszystkie wiersze, książki? Dlaczego księżyc na niebie i wiosna za oknem (choć ostatnio trudno to nazwać wiosną) tak mnie nastrajają?
To w co wierzyłem okazało się nic nie warte. Dlaczego więc nie potrafię się zmienić? Żyć tak jak inni od imprezy do imprezy, wypalać paczkę marlboro dziennie (czy coś tam jeszcze, nie znam się bo nie palę) i mieć to wszystko sami wiecie gdzie? No i jeszcze co chwilę używać słów na „k”… Przynajmniej pasowałbym do reszty społeczeństwa. No więc czemu wciąż uważam że w życiu chodzi o coś więcej?

Z Znetą nie wyszło tak jak miałem nadzieję że wyjdzie. Chciałem ją wyciągnąć z domu – nie chciała nigdzie iść, nie odpowiada na sms’y… W szkole powie czasem tylko kilka słów. Znów potwierdziła się moja teoria że najlepsze dziewczyny zawsze trzymają z typami którzy ich nie szanują i zdradzają przy pierwszej lepszej okazji. Otóż postanowiła wrócić do tamtego. Taka jest dobra. A skąd to wiem? Ano od Marzeny, są przecież najlepszymi przyjaciółkami. A Marzena też ostatnio sprawiła mi niemiłą niespodziankę na przywitanie – cytuję: „A skąd ty wiesz że ja chcę z tobą gadać?” I sobie poszła. Potem się tłumaczyła że jest zbyt nerwowa i że „jak układa się jej z kimś za dobrze to ona zawsze musi to popsuć”. Ale motywów swojego zachowania nie wyjaśniła.

Wierzę jeszcze że coś się zmieni na lepsze, ale ta wiara wypala się jak papieros pozostawiony gdzieś w popielniczce. I zastanawiam się jeszcze: Po co ja to piszę? Czy oczekuję pocieszenia? nie… Sam nieraz pisałem na różnych blogach że wszystko będzie dobrze ale tam przynajmniej był konkretny problem. Tu go nie ma. Nie ma nic. Jest tylko szara, zimna rzeczywistość i wypełniająca ją pustka. Amen. (napis.17.05;04)



Z ostatniej chwili: Coś tam błyska w oddali… Światełko w tunelu, czy może pociąg który chce mnie rozjechać? (dopis.18.05;04)

12295.gif

No wreszcie trafiłem! Znalazłem tą której szukałem ale teraz trzeba jeszcze jakoś ją przekonać :-)
Podobała mi się Justyna, to prawda, ale jak już pisałem jest dawno zajęta a poza tym zbyt się różnimy… Pomimo że jest fajna, ale ma trochę zbyt wybuchowy charakter i (prawie) zawsze musi być wszystko tak jak ona chce :-) Niemniej jednak dobrze się nam współpracuje i jak pisać kolokwia czy egzaminy (czytaj: ściągać) to tylko z nią! No i fajnie nam się rozmawia :-)
Ostatnio jednak (1-3 maja) wzięła naszą współną koleżankę i jej faceta i pojechała do Augustowa. Trochę się zawiodłem bo mnie o tym nie wspomniały a przecież nawet niedawno rozmawialiśmy o tym że fajnie byłoby zrobić gdzieś jakiś wypad. Żałuję w tym czasie nie zabrałem się z Sebastianem i Łukaszem (też ze szkoły) którzy pojechali w tym czasie do białowieży na jakąś akcję zorganizowaną przez Koło Naukowe Biologów i w dzień zajmowali się żabami i jeździli po parku rowerami a wieczorem miło spędzali czas. Pojechało ich tam chyba z 12 osób (z całej szkoły, mieszanka różnych roczników), mieszkali w akademiku naprzeciwko basenu… qrde! Można było jechać!
No i teraz finał: Pisałem też wcześniej o pewnej Anecie… Dziewczyna jest super – też taka romantyczka jak ja ;-) a do tego – jak już pisałem – przypomina mi taką niewinną dziewczynkę, nie gania po imrezach jak reszta, nie pije, kolekcjonuje aniołki i sama wygląda jak anioł! (dla porównania: wszyscy mówią że jest podobna do Gośki z „M jak Miłość”. Faktycznie podobieństwo zadziwiające.) Ale żeby zrównoważyć jej spokojny charakter – zna się na karate :-)
Dowiedziałem się od Marzeny że coś tam się wydarzyło i że nie jest już z tamtym gościem. Dziś po szkole wziąłem ją na lody i dowiedziałem się że faktycznie im nie wyszło a ona ma dość i zamierza iść do zakonu :-) No to mówię jej że jest na to zbyt fajna i żeby się za bardzo na to nie nastawiała bo ja i tak jej na to nie pozwolę :-) Potem podeszłem z nią jeszcze do mojej starej szkoły bo okazało się że chciała się tam zapisać na kurs tańca :-) i odprowadziłem ją do domu. Właściwie to na stancję bo w Białymstoku nie mieszka na stałe. A wiecie co twraz zrobię? Wyślę jej kwiaty, a co! Po drodze idąc przy kwitnącym przy ulicy bzie dowiedziałem się że lubi fiołki…
Po drodze do domu zwinęli mi portfelz całą gotówką, cholera! Więcej nie wsiadam do zatłoczonych autobusów!
A teraz myślę czy mam szansę… Czy uda mi się przekonać ją do siebie i co będzie jak stracę ją z oczu na całe wakacje… W sumie wiem że nie należy do dziewczyn które co krok poznają kogoś nowego, ale chyba teraz taka przerwa jest niezbyt korzystna, a my do szkoły nie chodzimy już od czerwca – kujemy do egzaminów które będą gdzieś 15 – 20go.
Kto dotrwał do końca gratuluję i podziwiam wytrwałość. Pozdrawiam wszystkich serdecznie, 3majcie się!
12295.gif


  • RSS