Do tej pory myślałem że to głównie mężczyźni są „tą gorszą stroną” i powodują najwięcej problemów w swoich związkach… Np. upijając się lub zdradzając swoje dziewczyny… Teraz jednak odkryłem drugą strone tego medalu. Jedne nie wiedzą czego chcą, kręcą z kilkoma chłopakami naraz a potem i tak zwykle wystawiają ich do wiatru. Albo nagle nie wiadomo dlaczego najpierw nagle dają ci nadzieję a potem sie wycofuja… Inne na przykład sprawiają wrażenie grzecznych dziewczynek, wydaje sie że szukają tej prawdziwej romantycznej miłości… A na jakiejś imprezce zamykaja sie w pokoju z nowo poznanym facetem od którego na kilometr wieje gorzałą i któremu nawet w czsie rozmowy plącze sie jezyk… Są też i takie które zapewniaja cię o swojej wierności a na wakacjach poznają jakiegoś typka i bye bye kochanie… No cóż… Ale są i takie które naprawdę są miłe i kochane, zawsze ci pomogą w potrzebie i dla każdego mają kilka ciepłych słów… Dziewczyny praktycznie bez wad… Ale niestety należące do innych, często takich którzy je okłamują i na „przyjacielskich wypadach z kolegami” podrywaja inne laski… I gdzie tu szukać sprawiedliwości? Czy wy naprawdę lubicie takich facetów? Czy lubicie być spychane na margines, okłamywane, wykorzystywane i porzucane? Czy naprawdę pociągają was wytatuowani goście w tuningowanych brykach? I gdzie w tym wszystkim zamęcie życia i wiecznych imprez jest miejsce na uczucia?!