fantasticabialystok blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2005

Śnieg prawie zniknął, zrobiło się bardziej słonecznie… Wszystko wskazuje na to że już niedługo będziemy mieli wiosnę. Ciekawe co też ona nam przyniesie w tym roku?
W Wielki Czwartek było u nas bardzo wiosennie, tak że pozrzucaliśmy kurtki a znalazło się też kilku kozaków którzy chodzili z krótkim rękawkiem:-) A byliśmy tego dnia w Narwiańskim Parku Narodowym, w 9 osób: z naszego roku Ja, Sebastian, Łukasz i Marzena, no i 5 osób z drugiego i pierwszego roku. Pojechaliśmy PKS-em w ramach akcji organizowanej przez Koło Naukowe Biologów, która miała na celu ogrodzenie najbardziej ruchliwych odcinków szos przechodzących przez Park, tak żeby żaby które już wkrótce się pojawią nie właziły pod koła rozpędzonych tirów i innych rajdowców (a tiry jeżdżą tak, że jak jeden z nich minął naszego PKS’a to autobusem aż zakołysało). Było nawet fajnie, zrobiliśmy co mieliśmy zaplanowane a w międzyczasie urządziliśmy sobie piknik i wybraliśmy się nad Narew, która trochę zalała okoliczne tereny i nie można było niestety wejść na taką fajną drewnianą kładkę, bo widać było tylko poręcze:-) Wracając znaleźliśmy martwą sowę i zapytaliśmy przez telefon czy taki okaz nie przydałby się w szkole, i doktorek powiedział żeby ją przywieźć! No więc zapakowana w torebkę foliową (z ok. kilogramem śniegu) pojechała do Białegostoku, dobrze że nie trzeba było za nią płacić biletu :-) Ale najlepszą minę mieli ludzie w autobusie, zwłaszcza gdy jeden z naszych powiedział, że „polowanie się udało”:-)
A Święta spędziłem na wiosce i było super… Wróciły wspomnienia z wakacji… Chociaż z naszej siódemki była tym razem tylko piątka. Ale warto było wyjechać bo każdy dzień tam – jest jak miesiąc gdzieś indziej, po prostu człowiek czuje że żyje… No i tam naprawdę można zauważyć że zbliża się już wiosna, choćby po lekko pozalewanych łąkach, na których były już dwa bociany…
Pozdrowienia dla Wszystkich!!!

I tym sposobem zaczęliśmy w szkole nowy semestr. Przez najbliższych kilka miesięcy będziemy oglądać pod mikroskopem bakterie, bawić się z chomikami i ryjówkami oraz –czego nie da się uniknąć – zakuwać do różnego rodzaju kolokwiów. Fajnie tylko że późną wiosną mamy mieć znowu zajęcia w terenie, przynajmniej będzie ciekawiej… Miałem właściwie okazję wyjechać na kilka dni do Augustowa, gdzie się wybrała pewna grupa ludzi ze szkoły na jakiś „Obóz Wilczy” (mieli tropić wilki i słuchać nocą ich wycia), ale przez te durne egzaminy na prawko nie mogłem się tam wybrać. I to żebym przynajmniej zdał…. A gdzie tam! Zawsze jak człowiek się bardzo stara to wychodzi nie bardzo…. Ale przynajmniej egzaminy w szkole mam za sobą, żeby tylko jeszcze te letnie dobrze poszły bo co jak co, ale wakacji to nie chcę marnować na naukę. Po semestrze nieobecności reaktywowaliśmy naszą grupę. Bo na naszym roku są 4 takie paczki 5-6 osobowe które trzymają się zawsze razem i mają w tym składzie ćwiczenia. My byliśmy razem przez prawie dwa lata, ale w poprzednim semestrze na skutek zmian w planie zajęć i tej odwiecznej wojny z innymi grupami o wpisanie się na lepsze godziny się rozdzieliliśmy – (pamiętam te patrole do 23 w nocy, w dzień kiedy wywieszono plan – żeby nikt nam nic nie pozmieniał). Największą konkurencję w tym względzie stanowiła grupa Mariusza (On, Ewa, Kaśka, Aneta i Anka). Ale my też mieliśmy dużo na swoim koncie – np. to my załatwiliśmy sobie pytania na egzamin, skserowaliśmy za darmo pół książki w szkole, opracowaliśmy super-skuteczną metodę ściągania itd.) A teraz kiedy tylko znów się połączyliśmy – od razu drugiego dnia załatwiliśmy sobie gotowe referaty na ewolucjonizm, pytania na egz. I książki które normalnie trudno zdobyć jak się nie potrafi kombinować (np. tak zagadać bibliotekarkę żeby wypożyczyć książkę z czytelni) – hehe… tak to tylko my z Justyną umiemy! Podobnie jak te xero za darmo! Z nią to też poszedłem na ustny egzamin z mikrobiologii i zdaliśmy na dobre oceny. Dowiedzieliśmy się że na początku są łatwe pytania i tak było! Ale żeby zająć pierwsze miejsce w kolejce musieliśmy być w szkole przed szóstą rano! No i w ogóle fajnie się nam razem współpracuje, zawsze jest śmiesznie i w ogóle the best grupa (w składzie następującym: Ja, Justyna, Ania J., Ania Ż., Edyta i Robert.). Wcześniej była też z nami Aneta B. ale tak ostro się pokłóciły z Justyną że już nie chcą być razem… Ale ja lubię pogadać i z jedna i z drugą. A z kolei żebyśmy znów mogli stworzyć grupę, trzeba było dużo zachodu: a to z kimś się zamienić i oczywiście znaleźć takiego chętnego i to tak żeby przedmioty nie nachodziły na siebie, a to poprosić prowadzących ćwiczenia o przeniesienie itd… Historyczną chwilą było dogadanie się z grupą Mariusza i zamiana naszych grup godzinami – gadałem z nim przez telefon i doszliśmy do wniosku że tak będzie najlepiej, a dziewczyny zaraz poszły wszystko załatwić u odpowiednich osób. Tak że na zajęciach jesteśmy razem, potem wracamy tym samym autobusem z Justyną i Anią J., a z poza grupy utrzymuję też kontakty z innymi osobami, ale najlepiej jest zawsze wśród swoich! Wtedy nawet nudne wykłady nie są takie nudne…. Jeszcze tylko musimy załatwić żeby być razem na jeszcze jednym przedmiocie jakim są mechanizmy ewolucji – mam nadzieję że uda się nam to zrobić…
A na podwórku wciąż zima i nie zanosi się na żadną zmianę…
Pozdrowienia dla Wszystkich!!!


  • RSS