fantasticabialystok blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2004

Dość długo nie było tu żadnej notki ale powód jest tradycyjnie taki jak zawsze – szkoła, tyle że tym razem mielismy naprawdę gorący okres i trzeba było wielu nieprzespanych nocy, co prawda czeka nas jeszcze jeden ciężki tydzień, ale po świętach będzie więcej luzu. Przynajmniej mam nadzieję :-)
A co się wydarzyło przez ten czas? Byliśmy z ******* na „Pasji” – film wyszedł Gibsonowi naprawdę nieźle, doliczyłem się tam tylko dwóch błędów historycznych i to naprawdę w szczegółach. W porównaniu z innymi filmami na ten temat gdzie niemal w każdej scenie było coś nie tak, „Pasja” wypada całkiem nieźle. Poza tym film robi wrażenie :-) Po filmie trafiliśmy jeszcze na jakiś pokaz w parku – ubrani na czarno goście wymachiwali płonącymi na końcach łańcuchami przy akompaniamencie afrykańskich bębnów. Do domu wróciłem po 22-giej i od razu spać bo w środę i czwartek spałem ledwie po 2-3 godziny, a dwie godziny przed filmem w piątek pisaliśmy trudny test.
Z &^^^^^^ i @^^^^ zaczęło się układać lepiej, więcej rozmawiamy i w ogóle, tyle że ten gość z 4-go roku co jest z nami na ćwiczeniach bezczelnie podrywa &^^^^^^ a jest to typ dość ciekawy bo choć ubranie ma miejscami porwane to ma długie włosy (metal?) i niezłą gadkę.
Teraz co do tej drugiej @^^^^:
Ostatnio nie było jednego wykładu a my z @^^^^ poszliśmy sobie połazić – kupiliśmy torbę cukierków i poszliśmy do zoo. W sumie oprócz miśka niewiele jest tam do zobaczenia, ale ona nie widziała dotąd i tego. Fajnie było. No i poważnie ona jest jak anioł – nie tylko z wyglądu ale takiej spokojnej, miłej i tak czystej wewnętrznie dziewczyny to ja jeszcze nie widziałem – przecież nawet &^^^^^^^ zdażało się od czasu do czasu rzucić jakieś słówko jak była wkurzona albo czasem wypć piwo – ona nie. @^^^^ przypomina trochę taką małą dziewczynkę która nie poznała jeszcze tak dokładnie tego świata :-) Wczoraj po szkole wracaliśmy razem z nią i z ******* i tak miło się z nimi rozmawiało jak nigdy. Tyle że potem ******* powiedziała mi że @^^^^ i tak ma juz kogoś. No w końcu są bliskimi przyjaciółkami, to wie. A *******… myslę że mogło by nam wyjść razem, ona jest nawet jakby trochę chętna – tyle że nie czuje do niej takiego czegoś jak do @^^^^ czy &^^^^^^… No też fajnie się z nią gada i nie ma co ukrywac że ostatnio tak się składa że razem rozwiązujemy swoje problemy – ona wie prawie wszystko o mnie a ja o niej, tyle że tak „na siłę” to nie wiem czy jest sens coś zaczynać… A może z czasem poczuję coś więcej?
12295.gifSorki, ale musiałem trochę zakodować tą notkę żeby nie wywołać skandalu obyczajowego w szkole :-)

To tak nawiązując do notki poprzedniej życie jakoś toczy się dalej. Od tamtej pory wiele się wydarzyło i pewne jest tylko to, że idą zmiany. Na lepsze czy na gorsze – jeszcze nie wiem.
16 lutego po szkole jeździliśmy z &^^^^^^ po bibliotekach w poszukiwaniu książek. Zeszło nam na tym ładnych kilka godzin ale było ok i żegnaliśmy się w dobrym nastroju, jednak następnego dnia coś się wydarzyło – co? Pozostaje to dla mnie niewyjaśnione do dzisiaj. &^^^^^^ z @^^^^ nagle jakby przestały mnie zauważać. No zero kontaktu. Było tak przez dobre dwa dni, wreszcie udało mi się zamienić kilka słów z @^^^^ ale nie dowiedziałem się niczego szczególnego o motywach ich działania, nie wspomnę już że przez ten czas czułem się jak zbity pies. No wiecie jak to jest jak człowiek przyzwyczai się do czegoś to potem jest mu trudno… A ja większą część energii życiowej czerpałem właśnie z tej przyjaźni. Oczywiście rozmawiałem też z innymi ale czułem jakąś taką pustkę…
A była w szkole jeszcze jedna fajna dziewczyna z którą dało się porozmawiać o wszystkim, zawsze uśmiechnięta i charakterem zblizona do mnie. Nie taka imprezowa jak inne, ale też nie taka znów spokojna. Dość wspomnieć że interesuje się sztukami walki, tańcem i piłką nożną :-) A na imię jej również @^^^^. Jakoś tak w czasach tego kryzysu zacząłem z nią więcej rozmawiać, poznaliśmy się bliżej i odkryłem że całkiem sporo nas łączy. Choć początkowo kręcił się koło niej niejaki ——- to jakoś udało mi się i na wykładach siedzieliśmy już obok siebie a potem kilka razy odprowadziłem ją po zajęciach itd. Więc na wykładach było fajnie, gorzej było na ćwiczeniach kiedy nie było do kogo słowa zamienić, wspomniana przed chwilą dziewczyna nie była w naszej grupie. Była tam natomiast &^^^^^^ która nadal była jakaś taka obojętna. Pewnego razu w bibliotece z tą „nową” @^^^^ rozmawialiśmy o filmach i tak jakoś dogadalismy się wstępnie że pójdziemy do kina na film, którego reklamę widzicie poniżej:
pasja.gif
No nie ma co, ucieszyłem się. Tyle że kilka dni potem @^^^^ powiedziała mi że jakaś koleżanka już załatwiła jej bilety. No jak pech to pech, ale trzeba mieć na czym czapkę nosić: wpadłem na pomysł żeby zaprosić do kina naszą wspólną koleżankę ******* i że spotkamy się gdzieś jeszcze z 2^^^^ i pójdziemy we czwórkę. Jeszcze tego samego dnia zapytałem *******. Zgodziła się. O filmie opowiem następnym razem, a teraz wspomnę jeszcze tylko że kiedy ostatnio na wykładzie rozmawiałem z @^^^^ spojrzałem jakoś tak do tyłu i napotkałem na spojrzenie &^^^^^^. Pewnie przypadek, myślę… Ale tego dnia wracając z ćwiczeń wreszcie porozmawialiśmy jak za starych dobrych czasów. Co jej było dotychczas – nie wiem. Zagadka pozostaje nierozwiązana a nie chce mi się bawić w detektywa. Eh, te dziewczyny…
No to co, pozdrawiam wszystkich i fajnie że do końca dotrwaliście bo notka trochę przydługa :-) a dedykuję ją temu gościowi co mi taki piękny komentarz wlepił, tak do przemyślenia.
12295.gif
9 Marca obchodzilismy kolejną rocznicę uratowania miasta. Przed krzyżem na ul. Poleskiej biskup odprawił mszę. 15 lat temu doszło tam do katastrofy kolejowej w wyniku której wywaliło się kilka wagonów przewożących chlor. Władze PRL oczywiście chciały zataić niebezpieczeństwo a ludzi poinformowano kilka godzin po wypadku. Wg. tego co mówili w tv dziś przeprowadzonoby ewakuację. Gdyby całonocna praca strażaków z kilku województw zakończyła się wtedy niepowodzeniem a trująca substancja wyciekła na zewnątrz – w promieniu 50km wyginęłoby wszystko co żyje a Białystok byłby miastem umarłych jak z jakiegoś horroru…


  • RSS