fantasticabialystok blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2004

Nowa notka będzie prawdopodobnie w przyszłą sobotę bo chwilowo mam bardzo dużo zajęć, a wtedy napiszę dokładnie co i jak. W międzyczasie zacznę też odwiedzać Wasze blogi bo już dawno u nikogo nie byłem i nic nie komentowałem :-) Pozdrówka, do przeczytania!
Dzięki za tak liczne komentarze!
pasja.gif

Nie pomyślcie tylko sobie że oglądam jakiś klan czy coś w tym stylu ;-) To co ostatnio się zdarzyło nadaje się chyba tylko do jakiejś telenoweli – raz z górki, raz pod górkę…
Zacznę od tego planowanego od dawna wyjazdu do Sokółki, kiedy z Justyną i Anetą pojechaliśmy odwiedzić koleżankę ze szkoły która od prawie miesiąca ma synka Rafałka, którego ojcem jest niejeki Radzio z w/w miejscowości. nie powiem żeby się nie interesował potomkiem, wpada nawet co kilka dni :-) ale nie będę pisał o ich sprawach rodzinnych. Na dworcu PKP mieliśmy spotkać się o 14.00. Mniej więcej o tej porze tam byłem, 10 minut później zjawiła się Justyna, a prawie 20 Aneta, tak że ledwie się wyrobiliśmy. W pociągu włączyli ogrzewanie, tak że było więcej niż ciepło – no jak przy piecu, aż szyby zaparowały. Po wyjściu czekał nas szok termiczny – na zewnątrz śnieg i minus ileśtam stopni :-) Oczywiście nie wiedzieliśmy w którą stronęe iść, ale wyszła po nas Elwira zostawiając dzidziusia z babcią. No posiedzieliśmy u niej trochę, zobaczyliśmy małego i trzeba było się zbierać żeby zdążyć na pociąg do Białegostoku. Elwira dała nam instrukcje jak dojść do stacji. Na ostatnim skrzyżowaniu skręciliśmy jednak nie tam gdzie trzeba i tym sposobem kiedy przybyliśmy wreszcie na stację pociągu już tam nie było. Następny miał być za dwie godziny więc wpadliśmy na pomysł że pojedziemy PKS-em, miał być o 17.45. Mieliśmy pół godziny i pomysł żeby pochodzić po sklepach, jednak dobrze że nie ruszyliśmy się z przystanku bo autobus przyjechał o 17.30 A podobno miały jeździć z dokładnością do trzech! W mieście byliśmy około 19-tej, wpadliśmy do Mc Donalda i się roztaliśmy. Ogólnie bylo fajnie. W piątek rano w szkole miał być wywieszony nowy rozkład, kto pierwszy ten lepszy bo trzeba było wstać z samego rana i wpisać się do którejś grupy tak, żeby mieć jakieś normalne godziny zajęć i nie siedzieć do 20-tej, jak w tym semestrze. Ja jednak jeszcze w czwartek późnym wieczorem miałem już w ręku gotowy plan (dali w internecie) i po skonsultowaniu z Justyną ustaliliśmy godziny dla naszej grupy, tak że zajęcia mielibyśmy do 12-tej, a tylko w środę do 16-tej. Plan super, teraz tylo trzeba jechać i wpisać się przed innymi. Dogadaliśmy się przez telefon i w piątek o 7-mej rano byliśmy na miejscu i zrobilismy co planowaliśmy. Coś jednak podpowiadało mi żeby jeszcze wieczorem zajrzeć do szkoły. I słusznie. Chamy z innej grupy (największe cwaniaki w szkole) poprzeprawiały plan, że teraz oni mają mieć rano. Ale nie z nami takie numery, my też przerobilismy po swojemu (poprosiliśmy faceta żeby wpuścił nas do szkoły wczoraj o 21-wszej) no, mam nadzieję że tamci nie zmienili nic dziś rano bo nie było kiedy już tam jechać, ale liczę że nie wpadli na pomysł że my mogliśmy to zmienić wczoraj wieczorem :-) Teraz muszę się uczyć do tej poprawki z biochemii, najgorszego przedmiotu w tej szkole. Ale jest jeszcze coś. Wrócił facet Justyny i choć układało nam się super, idzie dziś z nią wieczorem na jakiś bal. Słyszałem jak rozmawiały z Anetą o jakiejś sukience którą Justyna kupiła na tą okazję, z opowieści wynika że będzie wyglądała bosko. No nie mogę! Gość może codziennie obraca inne dziewczyny, a do niej wyśle czasem sms’a czy przyjedzie raz na jakiś czas i na kilka miesięcy znów ma zapewnione jej przywiązanie…
***
Dziś są Walentynki. Wyłącze telewizor i radio, żeby nie przypominały mi o tym. Zamknę się w domu, z dala od ludzi trzymających się za ręce. Będę myślał o niej, o tym że jest gdzieś z jakimś fagasem… A pewnego dnia, jeśli nic się nie zmieni wypożyczę samochód (bo swojego szkoda) wyjadę za miasto, na jakąś ważniejszą drogę… Włączę muzykę… Wcisnę gaz do dechy… A potem jakiś nadjeżdżający tir, lekki skręt w lewo z uśmiechem na twarzy… huk… uderzenie… wolnośc…

12295.gifPogoda: www.jard.pl
Z ostatniej chwili: 14 lutego, godz. 18.45:
Justyna przysłała mi ładnego sms’a o przyjaźni. No i co ja mam zrobić?!


  • RSS