fantasticabialystok blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2003

Witajcie! Po dwóch tygodniach nieustannego siedzenia nad książkami wreszcie mam chwilę wolnego. Piszę chwilę bo teraz już tylko czekają nas zwykłe zaliczenia na ćwiczeniach, ucząc się do nich może nie trzeba siedzieć po nocach, ale coś tam umieć trzeba. W szkole w porządku – 2 kol. zaliczone, wyniki z trzeciego pojutrze. Dzis na zoologii ogladaliśmy jaszczurki a za tydzień facet obiecał nam żywego węża. Ciekawe czy jak skończymy gady (co oczywiście oznacza kolejne kolokwium) przywiozą nam jakiegoś ptaka :-)
Tak z innej beczki: nie wymówić w złą porę to z Justyną układa mi się ok, rozmawiamy w szkole, piszemy sms. Oby tak dalej, może kiedyś zobaczy że ze mną też jest wesoło i przyjemnie a jestem dużo bliżej niż ten gość z którym ona jest obecnie? No poczekamy, zobaczymy…
No i oczywiście czekamy na święta, chociaż dużo jeszcze czasu do nich zostało… Kiedy przyjdą będzie można naprawdę opdpocząć i wreszcie porządnie się wyspać. Tylko że zaraz potem przyjdą egzaminy. Ale póki co mamy jeszcze listopad.

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających a szczególnie tych wszystkich którzy skomentowali tak licznie poprzednią notke bo się tego naprawdę nie spodziewałem. Dzięki :-) !!!

Zapraszam na najnowszą stronkę serwisu Fantastica Bialystokznajdziecie na niej duzo fajnych sms’ów które możecie wysłać JEJ (lub JEMU), wierszy, gifów i innych ciekawych rzeczy – Kliknij Tu! :-)

Za oknem mgła i zimno jak ****, a ja muszę jeżdzić do szkoły i -co gorsza- zaraz po przyjściu aż do ciemnej nocy, i rano aż do wyjścia do szkoły zakuwać jakieś durnoty z biochemii i anatomii roślin. No jeszcze tylko zoologia może być ale też jest dużo. Do tego dochodzi jeszcze czasem chemia. W szkole bowiem zacząl się sezon na pisanie kolokwiów (coś jak klasówki z LO, tyle że więcej nauki i jedna możliwość poprawy). Normalnie zdechnąć można a o jakiejkolwiek rozrywce typu siedzenie przy komputerze można tylko pomarzyć. Będzie tak jeszcze ze dwa- trzy tygodnie, czyli do końca miesiąca. Potem pewnie znów będzie krótki okres gdzie będzie trochę więcej czasu. Dlateo na tym blogu dość długo nie będzie nic nowego (nie dotyczy blogu fantasticabialystok1.blog), jak na większośći blogów o tej porze roku. Kiedy piekło się skończy dam znać ;-) No to do przeczytania!
Dzięki za komentarze!

Dzisiaj po angielskim świat wydał mi się piękniejszy niż zazwyczaj, pogoda była niczego sobie, bo nawet wyszło słońce ale nie to było najważniejsze…
Jest tylko jedna rzecz która mi TAK poprawia humor, która sprawia że zapominam o problemach i że mogę powiedzieć że życie jest super. Może źle się wyraziłem, nie jest to rzecz ale osoba – piękna blondynka o miłym uśmiechu i spojrzeniu potrafiącym stopić najtwardsze serca… Te jej niebieskie oczy pełne blasku, te włosy opadające na plecy, którymi bawi się wiatr gdy tak stoimy na przystanku. Cudownie się z nią rozmawia gdy jedziemy autobusem. Justyna jest rzeczywiście ideałem, zarówno jeśli chodzi o urodę jak i charakter, sposób bycia… Ale jest ideałem o którym można tylko pomarzyć, bowiem ktoś inny uprawia już ten ogródek. Co prawda znam go tylko z opowiadań, nigdy go nie widziałem. Po wiele z naszych dziewczyn (ze szkoły) ktoś przychodzi kiedy wieczorem kończymy zajęcia, przynajmniej czasami. Po nią nie. I w tym upatruję sobie szansę bo być może tamto nie jest aż tak zaangażowane. Może uda się jakoś przejąć stery? Niestety nie mam pomysłu jak to zrobić. Nic na siłę – bo stracę koleżankę jeśli jej to się nie spodoba… Ale jakoś trzeba ją naprowadzić na właściwe tory. No bo co jeśli tamten gościu jest zwykłym palantem który dziewczynę traktuje tylko jak luksusowy towar którym można się popisać przed kumplami? No bo dbałby przecież bardziej o nią gdyby tak nie było! Nie wiem, naprawdę nie wiem co robić…

Halloween

4 komentarzy

No myślałem że spotkania na cmentarzach w dzień Wszystkich Świętych to typowo amerykańska tradycja, a tu i u nas podobnie. Zacznę może od tego że w sobotę z rana wruszyliśmy na wschód, prawie pod granicę by odwiedzić tamtejszy cmentarz. Długo tam nie byliśmy bo było strasznie zimno, dobrze jeszcze że śnieg nie padał jak tydzień temu. Następnie odwiedziliśmy cmentarz w Supraślu i wreszcie w Białymstoku. Tam to były największe korki na ulicach, ale policjanci sprawnie kierowali ruchem. Około trzeciej po południu wybraliśmy się wreszcie do Domanowa. Tam na mentarz mieliśmy iść następnego dnia, ale my z Kamilem, Anetą i Łukaszem poszliśmy jeszcze tego samego dnia wieczorem, ok. 21-wszej. Było nawet fajnie, wokół ciemno, cicho bo nie było żadnego wiatru. Tylko światła setek zniczy oświetlały nagrobki pomiędzy którymi szliśmy. Ale nie myślcie że byliśmy tam tylko my… Wkrótce spotkaliśmy Mateusza z Weroniką, a potem jeszcze Szczura i całe to wioskowe towarzystwo które urządziło sobie tu spotkanie. W sumie było 14 osób, 2 dziewczyny i 12 chłopców. Staliśmy tam chyba ponad pół godziny i gadaliśmy, niektórzy nawet niezbyt kulturalnie bo czasem wymsknęło się komuś niecenzuralne słówko. Jeden nawet był niezbyt trzeźwy i nie wiadomo jak wróciłby do domu żeby nie koledzy. Prawdopodobnie po węchu jak stwierdził jeden z obecnych. A sporo osób było też z innych wiosek. To dopiero fajnie – iść 3-4 kilometry na piechotę i jeszcze drogą przez las. Nastrój święta zmarłych murowany. Aneta dostała jeszcze sms’a od nieznanego nadawcy który zapraszał ją na romantyczne spotkanie w świetle zniczy, ale nie spotkała nikogo na cmentarzu kto by tam czekał w tym celu. Zaczął padać deszcz więc wróciliśmy do domu. W niedzielę do Białegostoku wróciłem trochę po 17-tej. A widoczność na drodze była prawie zerowa przez padający deszcz, ciemności, zaparowane szyby i oślepiające światła nadjeżdżających z przeciwka samochodów. No i tak mi minął weekend, a teraz muszę iść się uczyć bo pytać będą. No i znów trzeba będzie pisać za tydzień, tym razem z przedstrunowców i ryb. No przynajmniej z Justyną się zobaczę… Tylko ten gościu z poprzedniej notki mnie wkurza a wiem że i w ten czwartek przyjdzie…


  • RSS