fantasticabialystok blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2003

Dziś w gazecie pojawił się artykuł o blogach, niezbyt pochlebny. Przytoczyli też kilka przykładów z czego wynika i co niestety jest prawdą że obecnie w 90% blogów albo są przekleństwa, albo pisane są one slangiem który trudno zrozumieć. Często dotyczą też one różnych imprez o których trzeba koniecznie opowiedzieć jak bardzo było się na***anemu. Na szczęście jest tam też kilka bardziej wartościowych stronek o których nie wspomnieli, a blogi te – to nasze blogi! Stanowimy marne 10% ale jesteśmy! I będziemy, prawda?

Jutro wyjeżdżam na wieś pomóc przy kopaniu kartofli :-) będę w niedziele wieczorem lub w poniedziałek rano, przez ten czas zapraszam do poprzednich notek i na blog z wierszami:
www.fantasticabialystok1.blog.pl

A teraz dopisek po powrocie:
Chociaż byłem tam tylko niecałe dwa dni, ciesze się że pojechałem. To jest naprawdę jakiś inny świat, gdzie nawet praca nie jest męcząca. Kiedy wszyscy się zbiorą robi się tak wesoło że człowiek nie myśli o swoich problemach, tak jak to się dzieje w mieście, kiedy siedzi się samemu w swoich czterech ścianach… Po wykopaniu rozpaliliśmy sobie tradycyjnie ognisko na polu, a pogoda też była piękna – tam po prostu chce się żyć. To nic, że trzeba wstawać przed siódmą żeby zdążyć do szkoły a do lekcji dochodzą jeszcze obowiązki w gospodarstwie – chętnie bym się z Kamilem zamienił…
I choć nadal myślę o swoich problemach to jednak dobrze było wyjechać. Choć na chwilę.

Nigdy nie myślałem że tytuł ten, który miała raz w opisie na gg moja koleżanka może znaleźć zastosowanie i u mnie. Prawie miesiąc uczyłem się do tego cholernego egzaminu, tylko wieczorem mając czas na coś innego. I ten stary skurczybyk dał innym takie łatwe pytania że od razu bym wiedział co odpowiedzieć, chociaż oni nie zawsze wiedzieli. Mnie natomiast musiał zapytać o takie trudne i szczegółowe rzeczy że szkoda gadać. Poza tym wydzierał się jak opętany. Dał 2 godziny czasu na douczenie się. Pojechałem do liceum, pomogła mi moja dawna nauczycielka z biologii, wszystko wytłumaczyła. Ale ten stary dureń z Lublina musiał znów zapytać o coś innego – chciał nazwy wszystkich gromad, klas i podklas grzybów, roślin i glonów po łacinie. Nie można było nawet pomylić końcówki, bo znów by ryknął na cały budynek. I tak załatwił mnie dziad pieprzony. Mam jeszcze ostatnią szansę ale to znów 2 tygodnie kucia. No i oczywiście znów nie wiadomo co mu do łba strzeli. Na koniec pojechałem do liceum oddać książkę którą pożyczyłem. I co zobaczyłem po drodze? ANIA wychodzi ze szkoły z jakimś bucem z którym widziałem ją wcześniej na przerweie. No tak, brakowało jeszcze tylko tego żebym i ją stracił. Nic tylko wsiąść w samochód i jak bohater filmu „Znikający punkt” rozpędzić się a potem spowodować fajerwerki na jakimś murze. Przekleństwo jedenastego września jak widać nadal działa.

Crime Story

5 komentarzy

Uwaga! W dole powinien pojawić się czerwony kwadracik!
Dzisiaj zamiast dalszego ciągu notek z wakacji napiszę o czymś innym. O problemie, który zauważa niewiele osób a który jest jednak poważny i jak na razie niestety nie ma na niego sposobu. No może żeby zaostrzyć przepisy karne… Ale nie my o tym decydujemy. Chodzi o to jak niektórzy ludzie (choć trudno ich tak nazwać) traktują psy. Nieraz słyszeliśmy o psach wyrzuconych z samochodu, czy przywiązanych w lesie do drzewa. Jednak niektórym ludzie przeznaczyli jeszcze gorszy los. Nie mówię nawet o szczeniakach, które topi się za to że żyją, choć takiemu gościowi sam z chęcią przywiązałbym kamień do szyi i wrzucił do rzeki. Historie o których teraz opowiem wydarzyły się w bliskim sąsaiedztwie Domanowa w przeciągu ostatnich kilku lat: Pewien rolnik kupił na targu konia. Zaraz za koniem przybiegł pies. Nie wiem, czy zgubił on na rynku swojego właściciela, czy uznał że musi pilnować konia. W każdym razie nie ruszał się bez niego nigdzie, pilnował go na pastwisku, spał przy drzwiach do chlewa. Rolnikowi widać nie za bardzo się to podobało bo nie dość że najpierw dał mu jeść mięso z potłuczonym szkłem, a gdy to niewiele pomogło, bo pies jednak nie połykał wszystkiego jak leci ale widocznie zauważył podstęp, to następnie zaczął bić go kijem. I bił dotąd aż zabił. Inny pies wszedł na teren należący do kogoś innego. Facetowi nie wystarczyło go pogonić – wbił w niego widły, a potem patrzył jak zdycha… Innego psa ktoś umyślnie zagłodził na śmierć. No i dawny pies mojego wujka. Pewnego dnia znaleziono go na ulicy z dziurą od kuli. Ktoś w okolicy miał wiatrówkę. Taki był finał. Nie wypowiem się na ten temat, ale dobrze wiecie co myślę…

kielbasa_jalowcowa.gif
foto ze stony: www.jandar.pl

A więc zaopatrzyłem się w prowiant i czekam na gości…wedliny.jpg
Grill odbywa się na blogu Wioletki.
Taaaka imprezka!
foto ze str. www.bieniek.masarnia.pl


  • RSS